Sformatujmy oczekiwania wobec ekonomii – twierdzi prof. dr. hab. Marian Gorynia, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, w przededniu XI Kongresu PTE.
Rozmawiał z nim red. Maciej Małek.
Maciej Małek: Panie Profesorze, na wstępie wyjaśnijmy: kiedy, gdzie i dlaczego odbędzie się XI już Kongres PTE?
Marian Gorynia: Spotykamy się w dniach 4-5 grudnia w Poznaniu, celem podsumowania dotychczasowego dorobku środowiska. Owa refleksja posłuży wytyczeniu kierunków
dalszych poszukiwań odpowiedzi na najważniejsze wyzwania współczesności w trzech wymiarach: lokalnym, europejskim i globalnym, przy czym wszystkie trzy obszary wzajemnie i dynamicznie oddziałują na siebie. Fakt ten odczuwamy jakże wyraźnie od czasów pandemii wirusa SARS-CoV-2, wybuchu wojny za naszą wschodnią granicą, czy w związku z presją migracyjną. Poznań z racji swojego potencjału spełnia wszelkie warunki, by godnie przyjąć czołówkę ekonomistów polskich i nie tylko; nieco żartobliwie mógłbym dodać, że właśnie tutaj przed półwieczem, jako świeżo upieczony student, rozpocząłem moją przygodę z ekonomią, która trwa po dziś dzień.
Maciej Małek: Czy w kontekście tak konkretnej dyscypliny naukowej słowo „przygoda” jest najwłaściwsze?
Marian Gorynia: Osobiste wątki i motywacje nie są najistotniejsze w kontekście wyzwań, jakie przed nami, jednak warto w tym miejscu przytoczyć Konfucjusza: Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu. Innymi słowy, praca to nie tylko sposób na zarabianie pieniędzy, ale odkrywanie każdego dnia nowych możliwości.
Maciej Małek: Wydarzenie ma charakter cykliczny…
Marian Gorynia: Dodam, że spotykamy się co pięć-sześć lat, co sprzyja różnorodności i wartości merytorycznej debat. Taka cezura czasowa pozwala na pogłębioną refleksję z udziałem badaczy, praktyków życia gospodarczego, decydentów, analityków i ekspertów rynku. Szeroka agenda merytoryczna odwołuje się nie tylko do tzw. twardych wskaźników, ale relacji społecznych technologii, w tym implikacji generowanych przez AI, sfery regulacyjnej, wreszcie definiowania nowych paradygmatów w zmieniającej się na naszych oczach dynamicznie rzeczywistości, gdzie tradycyjne centra, w tej liczbie europejski obszar gospodarczy, ustępują z wolna obszarowi Indo-Pacyfiku.
Maciej Małek: Co zatem stanowić będzie kanwę merytoryczną Kongresu?
Marian Gorynia: Na tym etapie prac nie chcę odsłaniać wszystkich kart, bowiem propozycje referatów i poszczególnych sesji tematycznych, mimo, że w zasadniczym kształcie ustalone, podlegają ewaluacji i ewolucji. Pragnę podkreślić, że proces zbierania propozycji referatów i sesji panelowych zabrał nam kilka miesięcy, a w okresie kanikuły dokonaliśmy merytorycznej oceny zgłoszonych propozycji. To cecha każdego środowiska, które w trosce o merytoryczne i profesjonalne standardy wypracowuje optymalne rozwiązania w dialogu. Tak jest i w naszym przypadku. Bez wątpienia jednak znaczące akcenty to
wystąpienia znamienitych gości Kongresu, że wymienię prof. prof. Daniego Rodrika z Harvard University i prof. Beatę Javorcik z Oxford University. Z pewnością będziemy rozmawiać o tym co się udało, co poszło
nie tak, a gdzie i dlaczego system okazał się zawodny. To ostatnie jakże boleśnie odczuliśmy w każdym ze wskazanych wcześniej wymiarów, ale także w warstwie indywidualnej, rzekłbym egzystencjalnej, gdzie mimo ewidentnego wzrostu spożycia, nasze indywidualne odczucia i oceny nie potwierdzają tego, co wynika z mierników stanowiących domenę nauk ekonomicznych. Innymi słowy, chcemy stworzyć przestrzeń do rozmowy o najważniejszych trendach i wyzwaniach współczesnej gospodarki, a obecność tak uznanych autorytetów w dziedzinie gospodarki, jak wymienieni wcześniej keynote speakerzy dodatkowo wzmocni wagę i znaczenie Kongresu dla obecności polskich ekonomistów w debacie publicznej. Naszą rolą jest bowiem nie tylko komentowanie rzeczywistości, ale jej wielostronne kształtowanie i wywarcie realnego wpływu na bieg spraw, poczynając od działalności edukacyjnej, przez aktywności badawcze, prognozy, wreszcie ustalanie prawideł, jakie rządzą rozwojem gospodarczym w erze 5G, technologii cyfrowych i AI.
Maciej Małek: Prognozy i modele ekonometryczne często okazują się zawodne…
Marian Gorynia: Współczesne procesy gospodarcze, czy szerzej rzecz ujmując świat, są bardziej złożone i dynamiczne niż jeszcze przed dekadą, a tym bardziej wcześniej. Stąd nawet tak efektowne konstrukcje jak „Koniec Historii” Francisa Fukuyamy, czy globalizm rozumiany jako remedium na bolączki współczesności, zawiodły, czy może nie do końca się sprawdziły. Dopiero od stosunkowo niedawna mówimy o ekonomii umiaru, zrównoważonym rozwoju czy potrzebie budowy nowej architektury bezpieczeństwa, podczas gdy najprostsze, zdawałoby się prymitywne środki i narzędzia zakłócają szlaki żeglugowe, łańcuchy dostaw, czy ogólnie rozumiany dobrostan ludzkości. Jedyne stałe w tym chaosie to zmiana i poszerzanie się sfer niepewności. Z tą świadomością i należną pokorą konstruowaliśmy tematy paneli i prezentacji, bowiem omylność, wpisana w takie dziedziny jak meteorologia czy medycyna, nie omija ekonomii. Przydatność każdego z modeli zależy nie tylko od poprawności tezy wyjściowej, ale jakości danych, ich właściwego zagregowania, wreszcie interpretacji kierunku i dynamiki zjawisk, gdzie liczba zmiennych wymagających uwzględnienia zmienia się szybciej, niż aparat badawczy. To trochę tak jak z dopingiem w sporcie. Badamy pod kątem występowania substancji umieszczonych na liście zakazanych, podczas, gdy zastosowanie mają nowe, jeszcze nie wykryte substancje. Czy z tego powodu WADA, nota bene pod kierownictwem naszego rodaka, miałaby zawiesić swoją aktywność? Nie wydaje mi się.
Przeczytaj cały wywiad: Kliknij tutaj
Rozmowę przeprowadził red. Maciej Małek, „Eurogospodarka”, 2025, nr 12, s. 8-18
